Kasprowy Wierch
1987 m n.p.m.
Inwersja chmur w Tatrach
https://www.youtube.com/watch?v=Th1BacUiR5g&t=3s
Kasprowy Wierch w morzu chmur. Inwersja w Tatrach
Jak tęsknota za górami pcha w objęcia Tatr. Choćby i na jeden tylko dzień
Grudzień 2020. Za cztery dni Wigilia Bożego Narodzenia. W tym roku zupełnie inna. Jakby smutniejsza. Druga fala pandemii koronawirusa przynosi ze sobą powrót do restrykcyjnego reżimu sanitarnego a co za tym idzie zamknięcie hoteli. Tęsknota za górami nie daje jednak spokoju. Zazwyczaj wygrywa nierówną walkę ze zdrowym rozsądkiem. Plecak spakowany. Przede mną nocna podróż z Warszawy do Zakopanego pustym zupełnie “PKS-em”. Na jeden tylko dzień, aby zaspokoić głód górskiej wyrypy i nacieszyć serce widokami.
Prognozy pogody nawet nie sprawdzam, przecież i tak już jestem w drodze i planów nie zmienię. Sprawdzę dopiero rano, jeśli okaże się bardzo zła pozostaną doliny – wystarczy.
Gdy docieram do Zakopanego jest jeszcze zupełnie ciemno. Pusto. Mgła i zasypane śniegiem ulice w blasku latarni tworzą niesamowity zimowy klimat. Od razy przywołujący na myśl zdjęcia sprzed roku autorstwa autorstwa Jana Byczkowskiego zamieszczone na portalu Tatromaniak. Widać na nich sarny i ośnieżone drzewa a zdjęcia datowane są na… 11 listopada.
Głucha Gubałówka
Mimo mgły, która spowija ulice pierwsze kroki kieruję na Gubałówkę. Pełen nadziei liczę, że obejrzę piękny wschód słońca. Może mgła wisi nisko, a może to nie mgła tylko smog, który tak często spowija Zakopane. Na szczycie Gubałówki melduje się w ekspresowym tempie. Do góry pcha zimno i nadchodzący świat. Ten jednak nie przynosi ze sobą pięknego wschodu słońca, na jaki liczyłem. Gęsta mgła nie pozwala zobaczyć Tatr, ba ledwo widzę własne buty. Nie jestem jednak rozczarowany…no dobra trochę jestem, ale nie jest – jak mogłoby się wydawać zupełnie szaro i smutno. Jest tajemniczo, klimatycznie i jest … bardzo rano.
Przed sobą mam cały dzień i zaczynam w głowie losować pomysły. Dolina Kościeliska, dłuższy spacer po Paśmie Gubałowskim czy może szybki powrót na dół i przejazd do Nowego Targu. Dalej przez Gronków powędrował bym na mój ulubiony Spisz. Otrząsam się jednak z tej nutki romantyzmu i odpalam kamery na Kasprowym. Chmury. Chmury ale, ale… widać też fragment niebieskiego nieba – światełko w tunelu. Zatem ruszam prawie biegiem z Gubałówki do Zakopanego, łapię busika do Kuźnic i melduję się na niebieskim szlaku z Kuźnic do Murowańca przez Boczań.
Zimowa wędrówka na Kasprowy Wierch przez Dolinę Gąsienicową
Początek szlaku to może nie tyle strome, co mozolne podejście pod górę po wysypanym kamieniami szlaku. Dziś te kamienie pod stopami są niestety śliskie, w powietrzu panuje wilgoć, las spowija gęsta mgła. Ten początek nie należy do moich ulubionych odcinków do wędrowania w Tatrach. Z Kuźnic można również pójść szlakiem żółtym, który też nie należy do moich ulubionych 😉 Nie jest to jednak narzekanie. Po prostu trzeba pokonać ten początkowy nudniejszy odcinek szlaku aby, aby po mniej więcej 40 minutach cieszyć się już pierwszymi widokami podchodząc ku grzbietowi Skupniowego Upłazu. Mimo tego nudnego początku, to według mnie najciekawszy i najbardziej widokowy szlak na Kasprowy Wierch.
Wybierając się na Kasprowy Wierch mamy kilka szlaków do wyboru:
- Kuźnice – Boczań – Hala Gąsienicowa – Kasprowy Wierch (szlak niebieski, dalej żółty),
- Kuźnice – Dolina Jaworzynka – Hala Gąsienicowa – Kasprowy Wierch (szlak żółty),
- Brzeziny – Hala Gąsienicowa – Kasprowy Wierch (szlak czarny, dalej żółty) – szlak z najłagodniejszym podejściem na początku,
- Kuźnice – Kalatówki – Kondratowa Polana – przełęcz pod Kopą Kondracką – Kasprowy Wierch (szlak niebieski, dalej czerwony),
- Kuźnice – Myślenickie Turnie – Kasprowy Wierch (szlak zielony).

Wszystkie drogi prowadzą do magicznej Doliny Gąsienicowej
Z tych chwil zadumy nagle wyrywa mnie oślepiający blask słońca. Jestem na granicy chmur. Rozglądam się wypatrując widma Brockenu. Nie widzę. Widzę za to morze chmur. Morze chmur aż po horyzont. No i oczywiście jest też odsłonięty majestatyczny Giewont. Taki widok w oczywisty sposób nakręca do dalszego marszu. Opłacało się sprawdzić o świcie podgląd z kamery na Kasprowym. Do Przełęczy Między Kopami (1499 m n.p.m) pozostało kilka minut marszu. Stąd już blisko do ,,bram’’ Hali Gąsienicowej. Teren się wypłaszcza – można zregenerować siły. Po kolejnych kilkunastu minutach powoli wyłaniają się ostre granie tatrzańskich szczytów. Widać Orlą Perć. Po chwili widzę także Kasprowy – dzisiejszy cel wędrówki. Najpierw jednak muszę przemierzyć Dolinę Gąsienicową. Mijam widoczne w dole schronisko ,,Murowaniec’’ oraz ,,Betlejemkę’’ – Centralny Ośrodek Szkolenia Polskiego Związku Alpinistów. Hala Gąsienicowa jest miejscem, gdzie przecina się bardzo wiele tatrzańskich szlaków. Na Świnicę, na Granaty, na skrajne punkty Orlej Perci – przełęcze Zawrat i Krzyżne i na mój ulubiony Kościelec. Wybieram żółty. Na Suchą Przełęcz i dalej na Kasprowy Wierch.

Granica między Tatrami Zachodnimi a Tatrami Wysokimi
Ścieżka prowadzi pośród kosodrzewiny w otoczeniu Gąsienicowych Stawów. Zaczynam strome podejście. Widoki coraz piękniejsze ale i śniegu przybywa, momentami jest ślisko. Zakładam raki, choć prawdę mówiąc jak na koniec grudnia śniegu jest dość mało. W tym okresie na Hali Gąsienicowej bywa, że śniegu jest po kolana.
Po lewej stronie mijam szlak na Liliowe – przełęcz która oddziela Tatry Zachodnie o Wysokich. Kojarzy mi się z kozicami, które już kilka razy udało mi się spotkać właśnie na zielonym szlaku na Przełęcz Liliowe.
Dalej po lewej stronie majestatyczna Świnica no i Kościelec, który w trakcie wędrówki przez Dolinę Kościeliską co chwilę zdaje się zmieniać swój kształt.
Osiągam grań, wchodząc na Suchą Przełęcz. Już stąd rozpościera się okazała panorama. Widać potężny Krywań i Liptowskie Kopy. Pozostało jeszcze kilka minut marszu na szczyt.
Tatry w morzu chmur
Już wiem, że przede mną fantastyczny spektakl. Inwersja temperatury. Zazwyczaj powietrze bliżej powierzchni ziemi jest cieplejsze niż wyżej. Gdy procesy zachodzące w atmosferze zaburzają ten proces dochodzi do odwrócenia sytuacji. W Zakopanem widoczność praktycznie zerowa. Niziny zasnute są chmurami. Ja jestem ponad nimi. Magia! Zazwyczaj widać stąd Zakopane i pobliskie miejscowości. Daje to poczucie, że jest się wysoko ale zarazem tak blisko tych domów. Gdy w dole widać tylko chmury to jakby znaleźć się w innym nierealnym świecie. Jakby przemierzać te góry we śnie. Dookoła rozległa panorama Tatr ale widać także Babią Górę. Z tego snu wyrywa mnie podmuch zimnego wiatru. Słońce jeszcze wysoko, ale gdy tak stoję ciesząc oczy i serce widokami zimno zaczyna doskwierać. Mimo tego decyduję się zostać do zachodu słońca. Będę schodził już po zmroku, ale baterie naładowane pozytywną energią. Te w czołówce też 🙂







Zejście z Kasprowego po zmroku. Można też zjechać kolejką.
Nie było to moje pierwsze zejście z Kasprowego po zmroku zimą. Początkowy fragment, gdy schodzimy tuż po zachodzie pokonujemy w półmroku. Oczywiście w warunkach zimowych musimy zdroworozsądkowo zadbać przede wszystkim o własne bezpieczeństwo. Odpowiedni ekwipunek m.in. ciepłe ubrania, oświetlenie, raki. Zima, szczególnie gdy wieje potrafi szybko pozbawić sił. Na szczęście jeśli chcemy podziwiać zachód słońca na Kasprowym a niekoniecznie schodzić do Zakopanego po zmroku, możemy skorzystać z ostatniego zjazdu kolejką ok. godziny 16.

