
Czupel w koronie
930 m n.p.m.
Beskid Mały

Beskid Mały. Magurka Wilkowicka, Czupel i jezioro Żywieckie
Wędrówka z Bielska-Białej do Żywca przez Czupel — najwyższy szczyt Beskidu Małego. Z Bielska-Białej, Katowic, czy nawet z Warszawy możemy wybrać się na jednodniową wycieczkę z pięknymi widokami na Beskidy i otoczenie jeziora Międzybrodzkiego i Żywieckiego.
Pasmo Beskidu Małego
Beskid Mały, nie mylić z Niskim, to część Beskidu Zachodniego. Pasmo niezbyt rozległe o długości 35 km i szerokości 10-15 km, sąsiadujące z Beskidem Śląskim i Makowskim.
Niezbyt też wysokie, ale wyjątkowego uroku dodaje wijąca się w dolinach rzeka Soła oraz trzy sztuczne zbiorniki wodne: Jezioro Żywieckie, Jezioro Międzybrodzkie i Jezioro Czanieckie.
Góry zatem malownicze, ale jest duże prawdopodobieństwo, że na szlaku nie będziecie sami. To oczywiście ma swoje dobre i złe strony. Beskid Mały ze względu na bliskość Bielsko-Białej i relatywnie dobre połączenie z Katowicami, szczególnie weekendami cieszy się dużą popularnością. Z Bielska możemy ruszyć na spacer na Klimczok, wjechać kolejką na Szyndzielnię. Latem życiem tętnią polany przy schroniskach na Magurce Wilkowickiej i Hrobaczej Łące.
W Beskid Mały na jeden dzień z Warszawy
Z Warszawy dzięki dobremu połączeniu kolejowemu również możemy wybrać się w Beskid Mały na jeden dzień.
Porannym pociągiem, kilka minut po godzinie 5 ruszam do Bielska z przesiadką w Katowicach. Bilet weekendowy więc koszta niewielkie. Docierając do Bielska, można jeszcze podjechać bliżej szlaku kolejami Śląskimi np. do stacji Bielsko-Biała Leszczyny czy Wilkowice Bystra. Korzystam z tego rozwiązania, kilka minut po godzinie 10:00 meldując się na szlaku. Pora to może nie najwcześniejsza, ale w miesiącach, gdy dzień długi mamy przed sobą spokojnie 8 godzin wędrowania. Przynajmniej ja będę miał 8 godzin, bo przecież pociąg na mnie nie poczeka. W drogę powrotną ruszę kilka minut po 18, aby w Warszawie zameldować się z powrotem przed 23.

Szlakiem zielonym, przez zielony las na Czupel
Szlak, znaczony kolorem zielonym, który wybrałem rozpoczyna się w centrum Straconki. Swój początek ma przy przystanku autobusowym, w pobliżu kościoła. Można tutaj zostawić auto. Ruszając w drogę, trzeba zwracać uwagę na znaki, aby nie przegapić miejsca, gdzie szlak odbija w prawo.
Mijam ostatnie zabudowania i już po chwili, w nagrodę za intensywne podejście mogę cieszyć się pięknym widokiem na Bielsko-Białą.
Dalej wędruję przez Jałowcową Górę i położony tu przysiółek Hardeńkula oraz przełęcz, przez którą przebiega droga ze Straconki do Międzybrodzia Bialskiego. Droga nietypowa, bo wybudowana w 1964 r. dzięki dużemu zaangażowaniu lokalnej społeczności. Na samej przełęczy widzę dziwną betonową konstrukcję, wyglądającą trochę jak pomnik. Potem dowiaduje się, że jest to wyposażone w pompę poidło dla zwierząt, jeszcze niedawno wypasane w dużych stadach na okolicznych polanach.
Z wizytą w schronisku na Magurce Wilkowickiej
Po kilkudziesięciu minutach leśnej beskidzkiej wędrówki wdrapuję się na 4 najwyższy szczyt Beskidu Małego, czyli Magurkę Wilkowicką. Wysokość 909 m n.p.m. Rozległy szczyt, niegdyś tętniący pasterskim życiem, dziś dość tłumnie odwiedzany przez turystów. Znajduje się tutaj charakterystyczny budynek ośrodka narciarstwa biegowego, nadajnik rtv, kapliczka i najważniejszy punkt, czyli Schronisko PTTK na Magurce Wilkowickiej. Schronisko może się pochwalić dość bogatą historią. Zostało wybudowane w 1903 roku przez bielską sekcję niemieckiej organizacji turystycznej Beskidenverein. Najpierw był to drewniany budynek, który spłonął już dwa lata po otwarciu. Po kolejnych dwóch latach — w 1907 roku obiekt został odbudowany pod nazwą „Schronisko Arcyksiężnej Marii Teresy” na cześć żony arcyksięcia Karola Stefana Habsburga, która bywała tutaj wraz z dziećmi. Niestety w 1912 roku i ten obiekt spłonął, więc zdecydowano się wybudować schronisko murowane, które od 1913 roku, po pewnych przebudowach i remontach przetrwało do dziś.



Szlaki prowadzące na Czupel
Po odpoczynku i drugim śniadaniu zjedzonym na polanie przed schroniskiem czas nacieszyć oczy panoramami z widokowych polan Magurki Wilkowickiej na Beskid Mały, Beskid Śląski, a nawet Beskid Żywiecki. Widać Skrzyczne, widać Klimczok. Pogoda dopisała więc frekwencja na szlaku też. Swoją drogą schronisko PTTK na Magurce to swoista magistrala szlaków. Poza wspomnianą już drogą ze Straconki mamy do wyboru szlaki:
- z Wilkowic — szlak zielony (2 g. 15min)
- z Wilkowic, przez Skałę Czarownic — szlak czarny (3 g.)
- z Międzybrodzia Bialskiego — szlak żółty (2 g. 45 min)
- z Bielska-Białej Mikuszowic przez Łysą Przełęcz — szlak czerwony (2 g. 45 min)
- z Bielska-Białej Mikuszowic przez Rogacz — szlak czerwony (1 g. 45 min)
- z Bielska-Białej Mikuszowic przez Łysą Przełęcz — szlak czarny, potem czerwony lub żółty (2 g. 10 min/2 g.)
- z Czernichowa przez Czupel — szlak niebieski (2 g. 45 min).
I właśnie tym ostatnim będę schodził w dół.

Czupel — góra, która się skurczyła
Zanim jednak w dół to jeszcze trochę pod górę. Tylko trochę, bo Czupel ma wysokość 933 m n.p.m. A właściwie to miał, bo nowe pomiary wskazały wysokość 930 m.


Ruszam więc niebieskim szlakiem z Magurki Wilkowickiej w stronę Czupla (mam nadzieję, że to poprawna odmiana ;)) ale zanim o samym szczycie to warto w tym miejscu wspomnieć o jeszcze jednym schronisku, które gościło turystów na tym odcinku szlaku do roku 1967.
Widok na Tatry i szafa grająca
Schronisko turystyczne „Widok na Tatry” zostało wybudowane w 1914 roku przez Karola Sikorę z Łodygowic. Na początku swego istnienia drewniana chata składała się z restauracji z jadalnią i dwóch pokoi, ale w latach 30 mogła pomieścić już 30 osób. W schronisku gości bawiła znana na całą okolicę szafa grająca. Turyści w okresie międzywojennym chętnie odwiedzali „Widok na Tatry”, omijając schronisko na Magurce Wilkowickiej, ze względu na niemieckie pochodzenie tego pierwszego… może dzięki tatrzańskiej panoramie a może ze względu na wspomnianą szafę grającą. Obiekt przetrwał II wojnę światową, ale nie przetrwał niestety pożaru, który miał miejsce w 1967 roku. Schronisko nie zostało już potem odbudowane, a pozostałości po fundamentach znajdują się na ogrodzonej działce blisko niebieskiego szlaku.
Czupel to szczyt w dużej mierze zalesiony, ale ważny. Ważny dlatego, że jest najwyższym szczytem Beskidu Małego. Wchodzi więc w skład Korony Gór Polski. Każdy więc, kto będzie chciał po ów koronę sięgnąć, będzie zmuszony nogę swoją tu postawić :). Pieczątka dostępna w Schronisku na Magurce. Na szczycie niestety jej nie znajdziemy. Widoków spektakularnych niestety również nie znajdziemy. Nie znaczy to jednak, że to koniec przyjemności. Wręcz przeciwnie. Gdy zdecydujemy się schodzić w stronę Czernichowa, ku wodom jeziora Międzybrodzkiego oraz jeziora Żywieckiego będzie to oznaczało, że najlepsze widoki zostawiliśmy sobie na deser.
Nad jeziorem Międzybrodzkim i Żywieckim
Zaczynam schodzić w dół ku miejscowości Czernichów szlakiem znaczonym kolorem niebieskim przez Przełęcz pod Rogaczem. Słońce zaczyna mocniej operować, więc ja zaczynam dostrzegać plusy tego, że Czupel to zalesiony szczyt.

Wysoko ponad koronami drzew dostrzegam szybowiec. Właściwie będą cały czas mi towarzyszyły podczas zejścia, a to za sprawą tego, że w pobliżu znajduje się Górska Szkoła Szybowcowa. W pobliżu to znaczy na górze Żar, po drugiej stronie jeziora Międzybrodzkiego, na której sporo się dzieje. Poza zlokalizowaną na górze elektrownią Porąbka-Żar mamy loty na paralotni, bike park, tor saneczkowy. Sporo tego a dodatkowo na szczyt możemy dostać się kolejką linowo-torową z Międzybrodzia.

Poza tym co nad głową mogę się już cieszyć tym, co przede mną. Powoli odsłaniają się widoki, coraz więcej miejsce, gdzie za sprawą wiatrołomów i wycinki drzew można podziwiać inne szczyty Beskidu Małego i Śląskiego. Całości dopełnia wijąca się w dole rzeka Soła oraz wspomniane jeziora, których powstanie było wynikiem licznych powodzi, jakie nawiedzały Żywiecczyznę w połowie XXw.


Patrząc od północy pierwszy ze zbiorników i zarazem najmniejszy — jezioro Czanieckie stanowi źródło wody pitnej m.in. dla takich miast jak Katowice, Tychy czy właśnie Bielsko-Biała. Dalej na południe położone jezioro Międzybrodzkie powstało w 1937 roku po wybudowaniu zapory Porąbka. Według wielu bezpośrednie okolice jeziora Międzybrodzkiego są ładniejsze niż te, wokół położonego dalej na południe — największego z trzech — jeziora Żywieckiego. Choć warto wspomnieć, że możemy się tu cieszyć korzystaniem z atrakcji wodnych, plażowaniem, ale przede wszystkim jest to dobre miejsce wypadowe w mój ulubiony Beskid Żywiecki.




